Zwodnicze androidy i robaczywe jabłka. Oto, co kryje się za ceną smartfona

Picodi

Za najdroższe smartfony trzeba dziś zapłacić nawet kilka tysięcy złotych. Tymczasem gdyby wziąć pod uwagę jedynie koszty produkcji, za cenę jednego urządzenia powinniśmy mieć aż trzy! Dlaczego producenci telefonów tak głęboko sięgają do naszej kieszeni?

Ceny smartfonów potrafią przerazić. Choć na rynku nie brak bardziej przyjaznych dla portfela urządzeń, najdroższe modele dawno przekroczyły już granicę 3 tys. złotych. Koszty ich produkcji są jednak wiele, wiele niższe.

Za co więc płacimy? Czy decydując się na zakup topowego smartfona, nieświadomie napychamy kieszenie jego producentowi? By to sprawdzić, wzięliśmy pod lupę jeden z najpopularniejszych telefonów na świecie i przyjrzeliśmy się, jak kształtuje się jego cena: od taśm produkcyjnych aż po sklepowe półki.

Analizowany przez nas model nie jest wcale najnowszy – na rynku jest już dobre dwa lata. Mimo to za nowy egzemplarz w sklepie wciąż musimy zapłacić ok. 2 200 zł.

telefon prawdziwa cena

Made in China – ale czy na pewno?

Napis „Made in China” nadrukowany z tyłu telefonu teoretycznie nie pozostawia wątpliwości co do pochodzenia smartfona. W praktyce sprawa nie jest jednak tak prosta.

Choć urządzenie rzeczywiście składane jest w Chinach, chińskie fabryki to jedynie ostatnie ogniwo długiego łańcucha dostaw. Poszczególne części powstają na różnych kontynentach, m.in. w Niemczech, Holandii, USA, Japonii czy Tajwanie. Ekrany, procesory i inne podzespoły muszą przebyć długą drogę zanim trafią na taśmy produkcyjne – a ich transport kosztuje.

Do tego dochodzą również koszty robocizny – wyjątkowo niskie (nie bez powodu urządzenie składane jest właśnie w Chinach), bo nie przekraczające nawet jednego procenta ceny. Łączne koszty produkcji telefonu i dołączanych do niego podstawowych akcesoriów (słuchawek i ładowarki) stanowią mniej więcej jedną trzecią kwoty, którą płacimy w sklepie.

Co czwarta złotówka do kieszeni producenta

Gotowe, zapakowane urządzenia (pudełko to dodatkowy koszt, ok. 10 zł) trafiają do dystrybucji. Kupując smartfona, płacimy również za koszty transportu z fabryk do hurtowni. Stanowią one jednak bardzo niewielki ułamek ceny – niecałą złotówkę.

Z magazynów i hurtowni telefony trafiają na sklepowe półki. Przy ustalaniu ostatecznej ceny, do kosztów produkcji i transportu dochodzą:

  • marża sprzedawcy – w oficjalnej dystrybucji jej wysokości nie ustalają sklepy i pośrednicy, ale producent. To właśnie dlatego tuż po premierze ceny nowych modeli w poszczególnych sklepach lub w salonach sieci komórkowych są najczęściej identyczne. W przypadku analizowanego smartfona do sprzedawców trafia niecałe 7% ceny;
  • marża producenta – blisko jedna czwarta kwoty, jaką wydamy na telefon w sklepie trafia bezpośrednio do producenta. Nie jest to oczywiście czysty zysk, ale marża i tak jest dość wysoka. Marka może sobie jednak na to pozwolić – mówimy w końcu o urządzeniu, które ma uchodzić za produkt z najwyższej półki, a ta oznacza równie wysoką cenę;
  • podatek VAT – smartfony objęte są standardową stawką w wysokości 23%.

Naciągnięci na gigabajty

W sklepie możemy wybrać telefon w dwóch wersjach, różniących się ilością dostępnej pamięci. I choć dla producenta koszt zwiększenia pamięci z 32GB do 128GB to zaledwie kilkadziesiąt złotych, różnica w cenie jest znacznie większa. Za bardziej pojemną wersję dodatkowo trzeba zapłacić ponad 300 zł!

To sprytny trik psychologiczny. Zwykle nie zastanawiamy się, ile rzeczywiście kosztują dodatkowe gigabajty – dajemy się kupić faktem, że jest ich aż cztery razy więcej. Oczywiście, można to racjonalizować (w teorii im droższą wersję kupimy, tym mniej płacimy za pojedynczy gigabajt), ale czy w dobie streamingu i chmur rzeczywiście jest sens dopłacać za dodatkową pamięć? To już temat na osobny tekst.

Póki co pewne jest jedno – topowe smartfony są drogie i będą jeszcze droższe. Już teraz, w obliczu rosnących kosztów produkcji i poszczególnych komponentów, producenci obniżają marże, by utrzymać ceny w ryzach. Ale technologiczny wyścig nieubłaganie pędzi do przodu, nie zważając na nasze portfele.

telefon prawdziwa cena


Przedstawione informacje zostały oparte m.in. na raportach producentów, ofertach międzynarodowych przewoźników oraz zestawieniach znalezionych na stronach branżowych. Nie są to oczywiście dane precyzyjnie odzwierciedlające rzeczywistość, a jedynie przybliżone liczby, którymi posiłkowaliśmy się, by przedstawić drogę produktów na sklepowe półki. Mało która firma dzieli się szczegółami dotyczącymi kosztami powstawania i dystrybucji swoich produktów. Biorąc pod lupę ich ceny, chcemy jednak zachęcić do dyskusji, a przede wszystkim – świadomego kupowania!

Sprawdź, za co płacisz

Zapoznaj się z naszym cyklem Prawdziwa cena produktu i dowiedz się, ile kosztują:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *