Można TaniejRaporty i analizy Picodi.com

Hardcorowe pomysły na oszczędzanie

Maciej Tarsiński31 sierpnia 2016

Są takie momenty w życiu człowieka, że nie starcza nawet na paczkę zapałek. Czasem jest to stan przejściowy związany ze studiowaniem, tymczasowym brakiem pracy, przepiciem całej wypłaty czy wydaniem jej na pierdoły w okolicach trzeciego dnia miesiąca. Gorzej, gdy ten stan staje się permanentny, a Ty nie masz pomysłu na wyjście z impasu. Wtedy nie pomogą nawet kody rabatowe. Należy przejść w hardcorowy tryb oszczędzania. Czytaj i ucz się.

Przede wszystkim – ważne jest bojowe nastawienie. Hardcorowe oszczędzanie to nie mleko z pianką, to nie bułka z masłem ani pluszowy miś. To krew, pot i łzy. Zacznij od spojrzenia w lustro i bojowego okrzyku „jestem zwycięzcą!”. Ważne, żeby po tym okrzyku nie rozpłakać się rzewnymi łzami, tylko wytrwać w patosie. Ok, teraz możemy zaczynać.

Oto kilka harcdorowych sposobów, które pomogą Ci dotrwać do końca miesiąca bez najmniejszego nawet uszczerbku na zawartości portfela. Dobrze radzimy – jeśli jeszcze nie dopadło Cię ostateczne bankructwo, nie czytaj dalej.

1. Jeżdżenie na gapę środkami komunikacji miejskiej.

Potrzebujesz sztuki improwizacji i tworzenia barwnej narracji oraz szybkich nóg. Gdy podchodzi kanar, zaczynasz od udawania obcokrajowca. Jeśli kanar wciąż naciska, do opcji Obcokrajowiec dodajesz wariant Niepełnosprawny Obcokrajowiec (uderzenia pięścią w głowę, powłóczenie stopą, tiki nerwowe, wedle uznania). Chodzi o to, żeby zdekoncentrować kanara aż do zatrzymania się tramwaju/autobusu na kolejnym przystanku. Po otwarciu drzwi przydadzą się szybkie nogi.

2. Darmowa żywność w postaci dodatków w fast foodach

Jeśli codziennie zrobisz rundkę po galeriach handlowych, jesteś w stanie ogarnąć kilo darmowego cukru i soli (radzimy nie brać wszystkiego na raz, obliczyliśmy, że należałoby zgarnąć z Mc Donaldsa aż 50 saszetek cukru, by uzbierać kilo. Mogłoby to wzbudzić czyjeś podejrzenia).

Podobnie z ketchupem, ale tu potrzebny jest większy spryt, bo ketchupy nie leżą przy kasach, należy o nie poprosić. Działa historyjka o tym, że od dziecka uwielbiasz ketchup i używasz go nawet do lodów (pamiętaj jednak, żeby za każdym razem podchodzić do innej kasy, ta sama historyjka opowiedziana po raz trzeci tej samej kasjerce może stracić na autentyczności).

Możesz też wyłowić wśród stolików najschludniej wyglądającą osobę pijącą colę w kubku z KFC, zaczaić się na jej kubek i zrobić sobie wielką dolewkę (opcja dla zaawansowanych, nie każdy lubi pić z kubków obcych ludzi, nawet, jeśli wyglądają na schludnych).

3. Darmowe drinki w klubach

Opcja raczej dla dziewcząt. Wymagany odpowiedni wygląd i sztuka manipulacji (czy trzeba to wyjaśniać?) Jeśli jednak jesteś mężczyzną, nie masz odpowiedniego wyglądu lub brak Ci umiejętności socjotechnicznych, jest jeszcze jedna opcja. Podchodzisz do osoby z piwem. Patrzysz jej głęboko w oczy. Wkładasz palec do piwa, ciągle utrzymując spojrzenie. Cichym tonem socjopaty pytasz „czy będziesz to jeszcze pił?” Ryzyko spore. Albo zyskujesz darmowy alkohol, albo znów przydadzą się szybkie nogi.

4. Darmowe nawadnianie organizmu

Prawie w każdym dużym mieście znajdziesz w okolicach rynku kran z wodą zdatną do picia. Jedyne, czego potrzebujesz, to pusta butelka. Codziennie ruszając w teren po butelkę świeżej darmowej wody możesz poczuć się jak prawdziwy łowca. Jak King Bruce Lee Karate Mistrz. Jak Tommy Lee Jones w Ściganym.

5. Darmowy posiłek w supermarkecie

Oczywiście mógłbyś wziąć sześć bułek, zjeść jedną w trakcie zakupów i przy kasie zapłacić za pięć. Obawiamy się jednak, że to byłaby kradzież, a my takich postaw nie propagujemy. Wybierz się więc do hipermarketu w niedzielę i korzystaj ze stoisk do degustacji, których w weekend jest najwięcej.

Jeśli jesteś mężczyzną i masz zdolności aktorskie, możesz upatrzyć sobie hostessę z najbardziej empatycznym wyrazem twarzy i opowiedzieć jej o swojej trudnej życiowej sytuacji. Jeśli opowiesz wystarczająco rzewną historyjkę i dodasz coś o chorym bracie, być może nałoży Ci większą porcję do degustacji.

Na tym zakończymy nasze złote porady, gdyż obawiamy się, że dalej byłoby tylko gorzej. Jeszcze jedno – jeśli już uda Wam się trochę przyoszczędzić, postarajcie się, by  racjonalne oszczędzanie weszło Wam w krew. Wtedy być może unikniecie konieczności wprowadzania w życie trybu hardcorowego.